poniedziałek, 21 stycznia 2013

Święty Wojciech, męczennik.









Św. Wojciech przyszedł na świat około 956 r. w czeskich Libicach jako przedostatni z siedmiu synów możnej rodziny Sławnikowiców. Rodzice wcześnie przeznaczyli go do stanu duchownego. Kształcił się w Magdeburgu nad Łabą pod opieką tamtejszego pierwszego arcybiskupa Adalberta. Ku jego czci przyjął w czasie bierzmowania imię Adalbert, pod którym jest zapisany w „Martyrologium Rzymskim” i znany na Zachodzie. W świecie słowiańskim czczony jest pod swoim imieniem chrzestnym – Wojciech. Z Magdeburga jako dwudziestopięcioletni subdiakon wrócił do Czech, przyjmując kolejne święcenia. W dniu 3 czerwca 983 r. otrzymał pastorał, a pod koniec tego samego miesiąca został konsekrowany na biskupa Pragi. Diecezja praska była wówczas podległa arcybiskupstwu Moguncji.
Wbrew powszechnie przyjętemu zwyczajowi nie objął diecezji w przepychu, manifestacyjnie, ale boso. Skromne dobra biskupie dzielił na utrzymanie budynków i sprzętu kościelnego, na potrzeby kleru katedralnego i własne, na ubogich i więźniów, których sam odwiedzał, wysłuchując skarg i zaopatrując potrzeby. Szczególnie dużo starań poświęcił sprawie wykupu niewolników – chrześcijan, których Żydzi sprzedawali do krajów muzułmańskich. Praga leżała na szlaku handlowym z zachodu na wschód. Jeden z jego biografów pisał, że pojawił mu się we śnie Chrystus Pan mówiąc: „Oto jestem znowu sprzedany, a ty śpisz?” Scenę tę przedstawia jedna z osiemnastu brązowych rzeźb na słynnych drzwiach katedry gnieźnieńskiej.
Po kilku latach, zniechęcony i rozżalony rozwiązłością części duchowieństwa, rozdał wszystko co posiadał, udał się do Rzymu i za radą papieża Jana XV wstąpił do klasztoru benedyktynów na Awentynie. Tam zaznał spokoju wewnętrznego, oddając się żarliwie modlitwie i praktykom pokutnym. Przychylając się do życzenia papieża, wiosną 992 r. powrócił do Pragi i zajął się gorliwie sprawami kościelnymi Czech. Stosunki wewnętrzne jednak nie tylko się nie poprawiły, ale jeszcze pogorszyły. Wybuchł zatarg z księciem Bolesławem II, który naruszał prawa Kościoła. Św. Wojciech ponownie musiał opuścić swój kraj. Wkrótce potem, z zemsty, jego wrogowie zniszczyli jego rodzinne Libice i wymordowano jego braci. W tej sytuacji o ponownym powrocie nie było co marzyć.
Zetknąwszy się w Italii z cesarzem Ottonem III, św. Wojciech zaczął snuć plany działalności misyjnej, do czego zachęcał go władca. Obu połączyła nić przyjaźni. Przed wyruszeniem na tereny misyjne, św. Wojciech szukał duchowych sił u grobów św. Benedykta we Fleury, św. Dionizego w Saint-Denis i św. Marcina w Tours. Następnie ruszył do Polski, która graniczyła z terenami misyjnymi. Tu podsunięto mu myśl zorganizowania misji na tereny pogańskich Prusów, nękających raz po raz granice państwa księcia Bolesława Chrobrego.
W porozumieniu z polskim księciem i za pozwoleniem cesarza Ottona III, św. Wojciech wsiadł na łódź i popłynął Wisłą aż do Gdańska. Jerzy Kukliński w „Słowiańskiej metryce Gdańska” napisał: „W opisie wyprawy misyjnej św. Wojciecha (…) w informacji dotyczącej 997 r. wspomniano o ‘urbs Gyddanyzc’ – mieście Gdańsku – ‘hominum multae cetervae’ – przez licznych mieszkańców zamieszkałym. Był więc Gdańsk już w końcu X w. miastem, bo tak należy tłumaczyć łaciński termin ‘urbs’, nawet jeżeli nie było to jeszcze miasto w dzisiejszym, czy nawet późnośredniowiecznym tego słowa znaczeniu”. Natomiast Jerzy Samp w swoim „Bedekerze gdańskim” napisał: „W Wielką Sobotę, a ta przypadała wówczas [tj. w 997 r.] na dzień 27 marca, Wojciech ochrzcił w Gdańsku ‘wielkie mnóstwo ludzi’. Zanim jednak przybył ‘ad urbem Gyddanyzc’ (tak bowiem zapisał fonetycznie nazwę tego grodu Jan Kanapariusz w najstarszym żywocie męczennika), apostoł nowej wiary nauczał przez kilkanaście dni m.in. także w osadzie U Dębu”. Była to podgdańska miejscowość, którąś dziś znamy jako dzielnicę Gdańska o nazwie Święty Wojciech.
Z Gdańska misjonarz wyruszył morzem w kierunku ujścia rzeki Pregoły. Na towarzyszy swej wyprawy wybrał brata Radzima Gaudentego i prezbitera Benedykta Boguszę. W osadzie Truso nie został gościnnie przyjęty. Od początku Prusowie okazywali wrogość, a kiedy mimo to próbował rozpocząć pracę misyjną, został zabity przez pogańskiego kapłana. Odcięto mu głowę i wbito ją na żerdź. Domniemanym miejscem śmierci św. Wojciecha jest wieś Święty Gaj w parafii Kwietniewo, w okolicach Pasłęka, na dawnym pograniczu ziem polskich i ziem Prusów. (Święty Gaj jest miejscowością związaną prawdopodobnie z pierwotnym kultem św. Wojciecha. W roku 1324 r. otrzymała przywilej lokacyjny jako „Heiligenwalde”.) Cudem uratowani dwaj jego towarzysze zdali w Gnieźnie relację o męczeńskiej śmierci św. Wojciecha. Książę Bolesław Chrobry wykupił jego ciało i pochował z honorami w Gnieźnie.
W 999 r. papież Sylwester II uroczyście wpisał go w poczet świętych. Staraniem Bolesława Chrobrego i za poparciem cesarza Ottona III, papież utworzył wówczas w Gnieźnie metropolię, której patronem został św. Wojciech. Uroczystej proklamacji metropolii (nie zależnej od arcybiskupstwa w Magdeburgu) dokonano w 1000 r. na zorganizowanym z wielką okazałością zjeździe gnieźnieńskim. Uczestniczył w nim pierwszy propagator jego kultu w Europie, Otton III. Gospodarzem był książę Bolesław Chrobry. Część otrzymanej wtedy relikwii ramienia św. Wojciecha cesarz złożył w Akwizgranie. Inną część przekazał do Rzymu, dla ufundowanego tam na tę okoliczność kościoła. W 1928 r. na prośbę ówczesnego prymasa Polski, Augusta kard. Hlonda, relikwię z Rzymu przeniesiono do skarbca katedry gnieźnieńskiej. Część relikwii przechowywana jest także w Trzemesznie. W 1980 r. diecezja warmińska otrzymała ufundowany przez ówczesnego biskupa warmińskiego Józefa Obłąka relikwiarz św. Wojciecha. Równocześnie Olsztyn zyskał, podobną jak ma Gniezno, procesję ulicami miasta z relikwiami św. Wojciecha.
Obok Matki Bożej Królowej Korony Polskiej i św. Stanisława, biskupa i męczennika, jest św. Wojciech głównym patronem Polski oraz patronem archidiecezji gdańskiej, diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej i archidiecezji warmińskiej. Oczywiście przede wszystkim archidiecezji gnieźnieńskiej. Miarą popularności tego świętego jest choćby fakt, że kiedy w 1851 r. powstał wśród katolików warmińskich związek, który miał za cel troskę o katolickie nauczanie i wychowanie, ograniczane przez protestanckie władze pruskie, patronem związku został wybrany właśnie św. Wojciech. Jego wizerunki widnieją w herbach dwóch miast: Trzemeszna i Radzinkowa. W Gnieźnie co roku na uroczystość św. Wojciecha zbiera się przy jego grobie cały Episkopat Polski. W Gdańsku, na skwerze przy kościele ojców franciszkanów pw. Świętej Trójcy, a dokładnie przy kaplicy św. Anny (będącej częścią całego kompleksu franciszkańskiego) stoi piękny, odlany w brązie, pomnik św. Wojciecha. Postać męczennika jest twarzą zwrócona ku Wzgórzu Św. Wojciecha wznoszącemu się na terenie dawnej podgdańskiej osady U Dębu. Postać św. Wojciecha jest ważna nie tylko dla katolików polskich, ale także czeskich i niemieckich. Jego życie jest pięknym przykładem chrześcijańskiego uniwersalizmu, który łączy narody w jednej Christianitas.

(opr. głównie na podstawie aneksu do książki o. H. Hoevera pt. Żywoty Świętych Pańskich, Olsztyn 1985)







Relikwiarz Świętego Wojciecha w Gnieźnie